niedziela, 10 marca 2013

____________________________________________________________

    Nic nie jest w stanie ich rozdzielić ♥


Były wakacje . Piękny, słoneczny, sobotni poranek . Ninę obudził śpiew ptaków . Wstała z łóżka przeciągając się i zeszła na dół do kuchni . Tam już czekały na nią mama oraz siostra, aby zjeść razem śniadanie . Nina zjadła śniadanie i poszła do siebie na górę żeby wejść na komputer . Zalogowała się na gadu i dostała wiadomość od Ingi ( swojej przyjaciółki ) - " hej ;) idziemy dzisiaj na balety ? ;* " odpisała - " z chęcią .;) tylko wiesz muszę jeszcze z rodzicami pogadać .;* " i zeszła na dół by porozmawiać z mamą na temat dyskoteki . Mama dziewczyny zgodziła się bez wahania bo ufa swojej córce i nie raz już jej pozwalała iść na dyskotekę, w końcu ma te swoje 17 lat ;d . Nadszedł wieczór i dziewczyny zaczynały się szykować na dyskotekę . Lekki make-up, letni ciuch i były gotowe . Około godz. 22 wyszły na balety . Kiedy weszły już do clubu i usiadły w loży, Nina zauważyła pewnego chłopaka . Średniego wzrostu, o blond włosach, z ciemną karnacją . Zerkała na niego cały czas dopóki on się nie zorientował . Potem on podszedł do jakiejś dziewczyny . Nina pomyślała, że nie ma u niego szans skoro on ma dziewczynę . Poszły się bawić . Kiedy dziewczyna tańczyły cały czas patrzył w ich stronę on .. Ten chłopak o pięknych blond włosach i ciemnej karnacji . A dokładnie to zerkał na Ninę .. Kiedy zbliżył się do niej jakiś chłopak i próbował ją poderwać, a Nina go zupełnie olewała prosiła go żeby się od niej odwalił, ale to na nic on był nachalny mówił że jest fajna, żeby wyszła z nim z clubu . Dziewczyna nie mogła się od niego uwolnić .. Widział to ten przystojny blondynek . Wkurzył się, podszedł do tego kolesia i powiedział że ma się od jego dziewczyny odpier****ć . Odczepił się od niej tak jak prosił " jej chłopak " . Nina podziękowała mu słodkim całusem w polik . Potem zaczęli się razem bawić .. I tak zleciała noc . Po dyskotece odprowadził z kumplami dziewczyny do domu . Z Niną wymienił się nr tel . Następnego dnia do niej napisał smsa " hej Mała :) może się dziś spotkamy ? Rafał . " odpisała mu że tak . Umówili się na godz. 16 przyszedł po nią i poszli na spacer . Było im razem cudownie, lubili ze sobą spędzać czas .. Po 3 miesiącach znajomości zaczęli ze sobą chodzić .. Pewnego dnia coś Rafałowi odwaliło .. Napisał Ninie sms " To koniec ! Dziękuje za miłe chwile ! Nara ! " Nina nie wiedziała co w niego wstąpiło, przecież on nigdy się tak nie zachowywał .. postanowiła do niego zadzwonić i upewnić się czy to on pisał .. Odebrał powiedział jej dokładnie to samo jak napisał w sms i rozłączył się, nie dał dojść Ninie do słowa nie wytłumaczył jej dlaczego tak nagle z nią zerwał .. Zaczęła płakać .. Miała myśli samobójcze .. Straciła najważniejszą osobę w swoim życiu, chłopaka którego tak bardzo kocha .. Przestała chodzić do szkoły, bo nie chciała na niego patrzeć .. Mama się jej pytała czy to przez Rafała taka jest i dlaczego nie chce chodzić do szkoły .. Mówiła że źle się czuje, ale poza tym jest ok . Następnego dnia postanowiła iść do szkoły, wziąć się w garść .. Jak postanowiła tak zrobiła .. W szkole wszyscy się ucieszyli na jej widok .. Nawet Rafał podszedł i spytał co się z nią działo przez ten czas .. Nie odpowiedziała mu, odwróciła się od niego i poszła ze znajomymi z klasy . Na następnej przerwie widziała go z innym .. Wiedziała że już nie ma po co żyć .. Chłopak którego bardzo kocha ma inną .. Myślała że jeszcze im się ułoży ale teraz po tym co zobaczyła zwątpiła w cały świat .. Płakała tygodniami .. Nie miała ochoty nawet jeść .. Chudła z dnia na dzień coraz więcej .. Tłumaczyli jej że tak nie można, że jak nie ten to inny przecież tego kwiatu jest pół światu .. Tylko że ona nie chciała innego .. Marzyła tylko o nim, żeby w końcu do niej wrócił, żebym było jak dawniej .. Czuła że bez niego jest nikim .. Jej życie dawno straciło sens .. To już nie było piękne, cudowne życie tylko męka z samą sobą .. Nienawidziła siebie za to co robi, bo wiedziała że to i tak na nic ale inaczej już nie umiała żyć .. Minęły już 2 miesiące odkąd nie są razem .. Któregoś dnia przyszedł sms .. Od niego .. " Hej... ;* Co się z Tobą dzieje ? Martwię się o Ciebie dalej.. Wiem że teraz to nic nie zmieni ale ja chciałem Cię bardzo przeprosić za to ;( Zachowałem się jak gówniarz ;/ Wiem że nie tak miało być.. Ale sam nie wiem co się ze mną w ten dzień stało .. Tak jakby szatan we mnie wstąpił ... I dopiero teraz zrozumiałem że naprawdę Cię kocham ;* byłaś, jesteś i będziesz moją pierwszą, jedyną miłością < 3 ! nie chcesz to nie odpisuj ... ;( rozumiem że masz już mnie w du**e ... " odpisała mu że ona też go nadal kocha .. że strasznie tęskni za jego pocałunkami ... Spotkali się, . Jak zawsze po nią przyszedł, poszli na spacer .. Przepraszał za swoje zachowanie... Obiecał że już nigdy więcej tak nie będzie jeżeli mu da jeszcze jedną szanse .. Zgodziła się .. Znów byli najszczęśliwszą parą na świecie .. I do dziś są .. Nikt ani nic nie jest w stanie ich rozdzielić !
____________________________________________________________

    Nic nie jest w stanie ich rozdzielić ♥


Były wakacje . Piękny, słoneczny, sobotni poranek . Ninę obudził śpiew ptaków . Wstała z łóżka przeciągając się i zeszła na dół do kuchni . Tam już czekały na nią mama oraz siostra, aby zjeść razem śniadanie . Nina zjadła śniadanie i poszła do siebie na górę żeby wejść na komputer . Zalogowała się na gadu i dostała wiadomość od Ingi ( swojej przyjaciółki ) - " hej ;) idziemy dzisiaj na balety ? ;* " odpisała - " z chęcią .;) tylko wiesz muszę jeszcze z rodzicami pogadać .;* " i zeszła na dół by porozmawiać z mamą na temat dyskoteki . Mama dziewczyny zgodziła się bez wahania bo ufa swojej córce i nie raz już jej pozwalała iść na dyskotekę, w końcu ma te swoje 17 lat ;d . Nadszedł wieczór i dziewczyny zaczynały się szykować na dyskotekę . Lekki make-up, letni ciuch i były gotowe . Około godz. 22 wyszły na balety . Kiedy weszły już do clubu i usiadły w loży, Nina zauważyła pewnego chłopaka . Średniego wzrostu, o blond włosach, z ciemną karnacją . Zerkała na niego cały czas dopóki on się nie zorientował . Potem on podszedł do jakiejś dziewczyny . Nina pomyślała, że nie ma u niego szans skoro on ma dziewczynę . Poszły się bawić . Kiedy dziewczyna tańczyły cały czas patrzył w ich stronę on .. Ten chłopak o pięknych blond włosach i ciemnej karnacji . A dokładnie to zerkał na Ninę .. Kiedy zbliżył się do niej jakiś chłopak i próbował ją poderwać, a Nina go zupełnie olewała prosiła go żeby się od niej odwalił, ale to na nic on był nachalny mówił że jest fajna, żeby wyszła z nim z clubu . Dziewczyna nie mogła się od niego uwolnić .. Widział to ten przystojny blondynek . Wkurzył się, podszedł do tego kolesia i powiedział że ma się od jego dziewczyny odpier****ć . Odczepił się od niej tak jak prosił " jej chłopak " . Nina podziękowała mu słodkim całusem w polik . Potem zaczęli się razem bawić .. I tak zleciała noc . Po dyskotece odprowadził z kumplami dziewczyny do domu . Z Niną wymienił się nr tel . Następnego dnia do niej napisał smsa " hej Mała :) może się dziś spotkamy ? Rafał . " odpisała mu że tak . Umówili się na godz. 16 przyszedł po nią i poszli na spacer . Było im razem cudownie, lubili ze sobą spędzać czas .. Po 3 miesiącach znajomości zaczęli ze sobą chodzić .. Pewnego dnia coś Rafałowi odwaliło .. Napisał Ninie sms " To koniec ! Dziękuje za miłe chwile ! Nara ! " Nina nie wiedziała co w niego wstąpiło, przecież on nigdy się tak nie zachowywał .. postanowiła do niego zadzwonić i upewnić się czy to on pisał .. Odebrał powiedział jej dokładnie to samo jak napisał w sms i rozłączył się, nie dał dojść Ninie do słowa nie wytłumaczył jej dlaczego tak nagle z nią zerwał .. Zaczęła płakać .. Miała myśli samobójcze .. Straciła najważniejszą osobę w swoim życiu, chłopaka którego tak bardzo kocha .. Przestała chodzić do szkoły, bo nie chciała na niego patrzeć .. Mama się jej pytała czy to przez Rafała taka jest i dlaczego nie chce chodzić do szkoły .. Mówiła że źle się czuje, ale poza tym jest ok . Następnego dnia postanowiła iść do szkoły, wziąć się w garść .. Jak postanowiła tak zrobiła .. W szkole wszyscy się ucieszyli na jej widok .. Nawet Rafał podszedł i spytał co się z nią działo przez ten czas .. Nie odpowiedziała mu, odwróciła się od niego i poszła ze znajomymi z klasy . Na następnej przerwie widziała go z innym .. Wiedziała że już nie ma po co żyć .. Chłopak którego bardzo kocha ma inną .. Myślała że jeszcze im się ułoży ale teraz po tym co zobaczyła zwątpiła w cały świat .. Płakała tygodniami .. Nie miała ochoty nawet jeść .. Chudła z dnia na dzień coraz więcej .. Tłumaczyli jej że tak nie można, że jak nie ten to inny przecież tego kwiatu jest pół światu .. Tylko że ona nie chciała innego .. Marzyła tylko o nim, żeby w końcu do niej wrócił, żebym było jak dawniej .. Czuła że bez niego jest nikim .. Jej życie dawno straciło sens .. To już nie było piękne, cudowne życie tylko męka z samą sobą .. Nienawidziła siebie za to co robi, bo wiedziała że to i tak na nic ale inaczej już nie umiała żyć .. Minęły już 2 miesiące odkąd nie są razem .. Któregoś dnia przyszedł sms .. Od niego .. " Hej... ;* Co się z Tobą dzieje ? Martwię się o Ciebie dalej.. Wiem że teraz to nic nie zmieni ale ja chciałem Cię bardzo przeprosić za to ;( Zachowałem się jak gówniarz ;/ Wiem że nie tak miało być.. Ale sam nie wiem co się ze mną w ten dzień stało .. Tak jakby szatan we mnie wstąpił ... I dopiero teraz zrozumiałem że naprawdę Cię kocham ;* byłaś, jesteś i będziesz moją pierwszą, jedyną miłością < 3 ! nie chcesz to nie odpisuj ... ;( rozumiem że masz już mnie w du**e ... " odpisała mu że ona też go nadal kocha .. że strasznie tęskni za jego pocałunkami ... Spotkali się, . Jak zawsze po nią przyszedł, poszli na spacer .. Przepraszał za swoje zachowanie... Obiecał że już nigdy więcej tak nie będzie jeżeli mu da jeszcze jedną szanse .. Zgodziła się .. Znów byli najszczęśliwszą parą na świecie .. I do dziś są .. Nikt ani nic nie jest w stanie ich rozdzielić !

Opowiadania słodziaku

Rymowanki , kolorowanki


Wysyłaj swoje opowiadania , wiersze czy książki na : zdjeciula@vip.onet.pl



                                       Historia z życia wzięta

Moje życie straciło sens przez Ciebie!. Wiem to moja wina, że nie jesteśmy razem. Ta historia zaczęła się 16 czerwca w zeszłym roku. Moja przyjaciółka bardzo chciała mnie swatać z kolegą. On podobał mi się i pokazywał to, że i ja podobam się mu. Wiec od słowa do słowa byliśmy razem. [...] Byliśmy razem. Było nam razem cudownie. Lecz w szkole mieliśmy wycieczkę, na której bardzo mi zależało. On się zgodził rodzice też w końcu to tylko 4 dni!
Pojechałam cały czas myślałam o nim. Pisaliśmy. W pierwszy dzień wycieczki poszliśmy na spacer jakiś chłopak robił mi zdjęcia. Zbyt nie wiedziałam, o co chodzi, lecz nie przeszkadzało mi to. Wróciliśmy do pensjonatu. Miał pokój obok. Przed okno poprosił mnie o numer tel., lecz ja powiedziałam, że mu nie podam. Moje Koleżanki wzięły sprawę w swoje ręce. Podały mu mój nr.
On do mnie pisał. Na początku nie odp., ale przyszedł do mnie do pokoju i poprosiłbym odp. Okej. Napisałam "Cześć" pisaliśmy. Poprosił mnie bym usiadła z nim w autokarze! Głupia jestem wiem, lecz zgodziłam się! [...] Zasnęłam na jego ramieniu. Gdy obudziłam się zobaczyłam, że już dojechaliśmy. Nie wiedziałam, o co chodzi wszyscy się patrzyli. I dziwnie uśmiechali się. Po chwili podeszła koleżanka. Wykrzykując mi, że zasnęłam a on mnie przytulił. Że pisał mi na ręce kocham cię!
-JA NIC NIE CZUŁAM-!!!!!!!!!
Było mi głupio i postanowiłam nie odzywać się do niego.
Następnego dnia dziewczyny poszły na śniadanie. Lecz ja nie byłam głodna i poszłam usiąść na strych. Siedziałam sama i nagle przyszedł Adam -kolega-..] Zaczęłam mu się zwierzać z tego, co się dzieje. Ponieważ koleżanki z pokoju latał za ~Boskim~ I nie chciałam zawracać im głowy.
Dziewczyny wróciły. Sandra do mnie Mateusz pytał, dlaczego nie przyszłaś na śniadanie. Siedzi z nami przy stole.;/ Poczułam się źle i,że bardzo się boje. Zapytała, czego. Odpowiedziałam, że nie wiem czy kocham Patryka. [...] Mateusz zapytał czy chcę z nim być. Odp., że jestem zajęta!
Wiedziałam, że zauroczył się we mnie Tomek, Po chwili dostałam SMS od Adama "kocham Cię"
Nie wiedziałam, co robić zgubiłam się!
Nie miałam, z kim o tym porozmawiać.
Byłam z Tym sama. `Zerwałam `
14 Maja 2010. [...]
Prosiłbym wróciła, Lecz nie zgodziłam się!

Byłam z Mateuszem;( Było mi z nim źle, lecz bałam się zerwać był starszy! Byłam z Adamem nie kochałam go! Ale tym, że z nim byłam myślałam, że zapomnę! Nie pomogło! Byłam sama aż do sierpnia zgodziłam się wrócić do Patryka! Do teraz tego żałuję! Było fajnie razem z nim, lecz okłamał mnie! Napisał mi sms. Przepraszam nie mogę dziś przyjechać mam karę.
Weszłam na gg. Była jego siostra. Zapytałam czy jest Patryk w domu. Odpowiedziała, że nie, że siedzi z laska przyjaciela.!!!! Po chwili dostaje, sms. Z nieznanego numeru! Przepraszam, ale to koniec! Nie napisał tego on! Tylko jego koleżanka! On nic nie wiedział. ` Byliśmy razem, ` Lecz nie mogłam tak wiedząc, że mnie okłamał! Zerwałam! I nie żałuje!
Jestem teraz z Michałem! Jestem Szczęśliwa! A Mateusz Patryk Tomek Adam To moi przyjaciele, z którymi gadam do dziś!



_____________________________________________________________________________________________

                                                            Marzenia się spełniają :

Siedziała na parapecie, otworzyła brzoskwiniowego tymbarka, odruchowo spoglądając na kapsel: Marzenia się spełniają. Jak co noc obserwowała niebo. Robiła to instynktownie, wiedziała, że On w tym momencie patrzy na tę samą gwiazdę, czuła to. W tym momencie rozległ się dźwięk przychodzącego sms’a. Wzięła do ręki telefon, gdzie widniała nazwa jej całego świata. 01:01 ma chłopak wyczucie zaśmiała się i zaczęła czytać wiadomość: Kochanie, możesz wejść na gg?. Przepraszam, że się odzywam dopiero teraz, musiałem z rodzicami załatwić kilka spraw przez ostatnie kilka dni. Tak wywiązała się rozmowa. Potrafili przepisać ze sobą całe godziny, nigdy nie brakowało im tematów, znali siebie na wylot, doskonale wiedzieli, kiedy ich ukochana osoba ma zły humor i doskonale potrafili go jej poprawić, wzajemnie się uzupełniali. Byli przykładem bezgranicznej miłości, zakochali się w swoich charakterach, nie wyglądzie, gdyż dzieliło ich niecałe 750 km. Miłość na odległość? Rodzina i najbliżsi tego nie akceptowali, co więcej, uważali, że oboje marnują swoją młodość na spędzanie jej przy komputerze, na skype albo gg, zamiast szaleć i cieszyć się życiem z innymi. Ale dla nich opinie przyjaciół się nie liczyły, zadaniem każdego jest odnalezienie swojej drugiej połówki, swojej bratniej duszy. Kto powiedział, że jest ona w tym samym mieście? Kto powiedział, że to tamten chłopak z sąsiedztwa, tamta dziewczyna z klasy? To trzeba czuć samemu, samemu trzeba odnaleźć własne szczęście, chociażby miało się szukać 750 km dalej. Z/w Słońce:* odczytała, po czym ponownie zaczęła rozmyślać o dzielącej ich odległości. Kolejna łza spłynęła jej po policzku, odczuła cholerną pustkę w środku. Brak jej było jego bliskości, tak bardzo chciała go w końcu przytulić, zobaczyć, poczuć jego obecność. Tak naprawdę chciała być już jego. Ochłonęła. Jeszcze ponad półtora roku musi czekać żeby zobaczyć go po raz pierwszy. Wiedziała, że nigdy się nie podda i będzie z upragnieniem czekać na ukochanego.
Minęło 20 minut, odkąd nie ma go na gadu. Dosyć długo…pomyślała. Dochodziła 2 w nocy, zmęczenie wygrało, zasnęła z laptopem na kolanach. Ocknęła się po godzinie 4, obudziło ją głośne pukanie. Zerknęła na okno rozmowy, nie odpisał... Chociaż uznała, że na pewno miał powód, aby nie odpisać, lekko się zaniepokoiła. Jednak nie to jej powinno teraz chodzić po głowie, kto do cholery dobija się do drzwi?! Zeszła na dół, a że nie należała do ostrożnych, szybko otworzyła drzwi z chęcią wygarnięcia osobie, która zakłóciła jej sen. Lecz w tym momencie nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. W drzwiach ukazała się postać, którą widziała po raz pierwszy, jednak znała doskonale. Rozpoznawała nieziemski uśmiech, błyskotliwe spojrzenie. Jej delikatne ciało zaczęło drżeć, a oczy nabierać blasku. Nie mogła w to uwierzyć. On, widząc ogromne zaskoczenie swojej luby, a sam wariując ze szczęścia, przytulił ją jak najmocniej potrafił i pocałował w czoło.
- Już jestem kochanie. odpowiedział z niezwykłą czułością.
Po kilkunastu minutach powitania, kiedy dziewczyna wreszcie oprzytomniała, zaprosiła go do środka. Nastawiła herbatę, chociaż z nagłego napływu szczęścia poparzyła się wrzątkiem, pomyliła cukier z solą i porozlewała wodę w całej kuchni, i tak uśmiech nie schodził jej z twarzy. Wróciła do pokoju, odłożyła filiżanki na stoliku. Usiadła obok niego, uszczypnęła się po raz kolejny, aby upewnić się, że to naprawdę nie sen.
- Jak.. jak się tu znalazłeś? Jak to możliwe? zapytała.
- Widzisz kochanie obiecałem, ze przyjadę i jestem . Odpowiedział z czułością w głosie . 
- Ale dlaczego nic nie powiedziałeś, że przyjedziesz dzisiaj ? 
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę 
- Wariat! Mój kochany wariat. odpowiedziała, po chwili odczuwając lekkie dreszcze.
- Ja wariat? Ja nie sypiam przy otwartym oknie w taki ziąb! zaśmiał się.
Dziewczyna wstała, podeszła do okna zamykając je, zerknęła na parapet. Uśmiechnęła się, wzięła do ręki kapsel. Marzenia się spełniają odczytała, po czym wróciła, wtulając się do swojego szczęścia.
_____________________________________________________________________________________________

                                                            Poznałam :


Poznałam W 4,5 roku temu. Kiedy zobaczyłam Go po raz pierwszy, pomyślałam "niebezpieczny umysł", spodobał mi się, choć było w nim coś smutnego. Wysoki, przystojny, inteligentny, zaradny. Brylował w towarzystwie humorem, otaczając się grupą znajomych (także moich). Byłam wtedy w związku, który nigdy nie wydawał mi się być szczęśliwym. Wychodząc na papierosa przed pub spotkałam go, rozmawiającego przez telefon. Zakończył rozmowę i podał zapalniczkę. Chwilę rozmawialiśmy. widziałam że mu się podobam, ale mój sztywny kręgosłup moralny nie pozwolił na jakiekolwiek gesty zainteresowania. Następnego weekendu wybrałam się z grupą znajomych na bilard. Dziwnym trafem W tez się pojawił. Tym razem ewidentnie szukał ze mną kontaktu. Osobiście pomyślałam że to miłe, że taki mężczyzna się mną interesuje. Nie dawałam mu jednak szansy na żadne spoufalania. Wieczorem W odwoził nas (znajomych) do domu. mnie ostatnią. Nie chciałam żeby wiedział gdzie mieszkam, owego wieczoru dowiedziałam się że jest w długotrwałym związku, co tym bardziej dyskwalifikowało go jako potencjalnego "przyjaciela". Kazałam wysadzić się pod domem przyjaciółki. Odjechał. Odczekałam chwilę i ruszyłam do domu, on też odczekał...za zakrętem, śledził mnie z drogi i tym sposobem (jak sam później powiedział) stało się dla niego jasne, że NIE JESTEM ZAINTERESOWANA.
Kilka miesięcy później, przypadkowo spotkaliśmy się na przyjęciu u znajomych. Był sam, z resztą NIGDY nie widziałam go z dziewczyną... bawiliśmy się razem cały wieczór, a że doskonale się dogadywaliśmy od samego początku, wieczór upłynął mi bardzo miło. Odwiózł mnie do domu, a kiedy miałam wysiadać powiedział: "Czy miałabyś ochotę pójść ze mną na kolację?" Odpowiedziałam stojąc już na zewnątrz: " może miałabym, gdyby nie fakt że oboje jesteśmy w stałych związkach. takie rzeczy mnie nie interesują". Odpowiedział: "Nie znasz mnie na tyle, żeby stwierdzić czy mój związek należy nazywać związkiem, nie znasz relacji i zależności jakie są między mną a kobietą z którą żyję" Ja: "to twoja sprawa" On: "Zobaczysz, zostaniesz kiedyś moją żoną...obiecuję Ci to"... trzasnęłam drzwiami. Po tym wieczorze zauważyłam, że się usunął, ale dziwnie czułam jego obecność przez wiele wiele miesięcy.
Kolejne 2 lata upłynęły mi na kończeniu studiów, znalezieniu pracy, zakończeniu jednego, i rozpoczęciu kolejnego związku. był maj. mój kolejny związek był pomyłką zanim się rozpoczął. Bardzo starałam się pokochać kogoś kto deklarował miłość wieczną i nieskończoną. dziś wiem że postąpiłam okrutnie, dałam nadzieję. Kiedy się oświadczył, uciekłam. w miejscowości w której mieszkam ( i w której mieszka W) wieści szybko się niosą. Wszyscy wiedzieli co się stało (że mój chłopak mi się oświadczył), ale nikt nie wiedział że odmówiłam!
Chciałam odreagować, zapomnieć i poukładać sobie wszystko w głowie. Wracałam na weekend do domu (z miasta w którym studiowałam), wysiadłam w centrum miasteczka i poszłam do znajomego pubu na "piwko" lub kawkę w zależności od poziomu niezadowolenia z faktu przybycia na weekend:) Usiadłam przy stoliku, znajoma przyniosła piwo (hmm) a ja zapaliłam papierosa wpatrując się w sufit. Po kilkunastu "odwiedzinach" znajomych przy stoliku zostałam nareszcie sama. Po godzinie, kiedy miałam wychodzić, poczułam coś dziwnego, odwróciłam się i zauważyłam W. Patrzył na mnie a po chwili powiedział z szerokim uśmiechem: "Cześć" Odpowiedziałam "cześć" i sama zdziwiłam się radosnym tonem własnego głosu pamiętając nasze rozstanie sprzed 2 laty. "Wróciłaś na dobre?" "Sama nie wiem" "Powinienem Ci pogratulować, czy nie ma czego" wiedziałam do czego "pije" więc ze skrzywionymi ustami odpowiedziałam "Nie ma czego, nie przyjęłam zaręczyn" On: W takim razie GRATULUJĘ. Otwarłam szeroko oczy a on z nieskrywaną radością powiedział "Oczywiście że nie przyjęłaś, przecież masz być moją żoną, pamiętasz"? zaśmiałam się a on zaproponował kolejnego drinka. Musiałam iść do domu, ale pomyślałam że nikt tam na mnie nie czeka, rodzice na wakacjach, pusty dom, cisza...zgodziłam się zostać. Przegadaliśmy do późnej nocy, aż znajoma powiedziała że niestety musi zamknąć lokal:) Odwiózł mnie do domu i obiecał następnego dnia przyjechać po mnie.
pierwszy raz w życiu nie czułam "nieznanego", byłam tak spokojna, cały niepokój gdzieś odszedł a problemy i rozterki zdawały się nigdy nie istnieć.
Kolejne kilka miesięcy spędziliśmy razem, od tamtego dnia w pubie, codziennie, każdego dnia. Po 2 tygodniach spotkań zapytał: "Wiesz że czekałem na Ciebie? Tyle lat, tyle razy dzwoniłem, nigdy nie odbierałaś, kocham Cię od kiedy Cię zobaczyłem, każdego dnia bardziej. I wtedy, mówiłem poważnie...chcę żebyś została moją żoną". Po 3 miesiącach oświadczył się a ja byłam najszczęśliwsza na świecie! Po kolejnych kilku zaszłam w ciążę, wzięliśmy ślub, zaczęliśmy budowę domu. Jesteśmy małżeństwem, mamy cudowną córeczkę którą kochamy nad życie, ale najbardziej kochamy siebie wzajemnie. Każdego dnia bardziej. Codziennie jest lepiej, a kiedy zamyślę się na chwilę W bierze moją twarz w dłonie i mówi "Kocham Cię od zawsze i na zawsze, pamiętaj".

Ps: kilka miesięcy po porodzie spotkałam jego byłą partnerkę. Popatrzyła na mnie, podeszła, uśmiechnęła się i powiedziała: "On Cie zawsze kochał. Miał twoje zdjęcia, dzwonił, pisał, pytał o Ciebie przez te wszystkie lata. Dlatego nigdy nie chciałam Cię spotkać. nienawidziłam Cię. W był i jest wspaniałym człowiekiem. Choć był ze mną tak długo, wiem że nigdy nie czuł do mnie 1% tego, co do Ciebie. Byłam od niego zależna finansowo, miałam problemy w rodzinie, nie dałabym sobie rady. Jestem mu wdzięczna, że dał mi aż tyle czasu, że nie wyrzucił mnie na ulicę. Przepraszam, że ten czas nie mógł należeć do Ciebie". Chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwała: "Powiem Ci coś i już nigdy więcej nie będziemy ze sobą rozmawiać. To jest najprawdziwsza miłość".

Wtedy uwierzyłam. I wierzę do dziś.
_____________________________________________________________________